Niezwykle ciekawa i rzeczowa polemika z tekstem pana Korwin-Mikkego, opublikowanym na łamach portalu Nowy Ekran.
Cały tekst można przeczytać tu: Nowy Ekran. A na zachętę publikujemy dwa fragmenty:
[...Pytanie: JKM działa dla siebie i tylko dla siebie, czy działa dla siebie i w imieniu? Mogę pomóc w pierwszej części pytania. Dla mnie jest oczywiste i nie podlegające dyskusji, że JKM działa dla siebie, bo z kolejnych partii JKM nikt i nic nie ma. Oprócz maglowania nazwiska JKM, żadna formacja JKM nigdy i niczego do polskiej polityki nie wniosła. Spytać tak zwanego przeciętnego o trzy nazwiska członków NP, czy UPR, to usłyszymy klasyczne: „yyyyyy”. Mało tego, powiedzieć UPR lub NP, też niewiele więcej usłyszymy. Wolność i coś tam w dodatku jakiś Włocławek, czy Skierniewice, to już czysty kabaret. Dopiero przy magicznych słowach Janusz Korwin Mikke padnie konkretna odpowiedź: „A to ten oszołom od Hitlera. Wiem, to ten wariat co dziecko zaatakował na wózku inwalidzkim. Ach ten pajac, co Palikota do papieża porównał”. I z tym w Polsce od 20 lat kojarzy się konserwatyzm liberalny. Gorzej, konserwatywny liberalizm w ogóle się nie kojarzy. JKM zamordował swoją osobą konserwatywny liberalizm, On w najmniejszym stopniu nie wypromował tej idei, on doskonale wypromował siebie i sobą nakrył ideę, jednoznacznie deklaruje, że nadal będzie to robił. W tym kontekście i ocenie, freudowska tytułowa „dywersja” nabiera interesującego znaczenia. Działalność JKM zawiera wszystkie cechy dywersji, z ośmieszeniem i blokadą idei na czele. Czy to jest działanie indywidualne, czy zlecone powiedzieć nie potrafię. Wiem natomiast jedno, że intratne i popkulturowe. JKM, wbrew temu co twierdzi, nie ma żadnej blokady medialnej, co miesiąc można Go zobaczyć w TV lub usłyszeć komentarze na temat jego osoby, to jest postać medialna. Przy tak łatwym chlebie, z dywersji JKM wycofa się dopiero po śmierci, bo głupi nie jest, wręcz przeciwnie – swój rozum ma. ...]
[...Jeśli po tym zdaniu ktokolwiek ma wątpliwości, że w NP panuje absolutny chaos organizacyjny i pospolite ruszenie, to na pewno ja nie jestem kimkolwiek. Jak na Pana JKM, logicznego i słynącego z prostych recept na skomplikowane zagadnienia, kilka niekonsekwencji w jednym działaniu, to dyskwalifikacja. „Nie organizowałem, w ogóle się nie zajmowałem, apelowałem na blogach”. Tłumacząc to na język logiki i faktów, zdanie musi brzmieć następująco: „Zajmowałem się zbiórką podpisów amatorsko, traktowałem to jako hobby, od czasu do czasu śląc apele na blogu. Gdy się okazało, że moje amatorskie działania i amatorstwo ludzi NP, przynoszą tragiczny efekt, osobiście zaangażowałem się w zbiórkę podpisów, czyniąc amatorce zadość.”. Brzmi to jak tłumaczenie gimnazjalisty przed kartkówką, który wspomina coś o migrenie i paluszku wsadzonym między drzwi, ale to jeszcze nie jest największy kwiatek. JKM uważa, że zbiórka podpisów jest banalna, przy takiej diagnozie zadanie można powierzyć banalnym ludziom, nie wiem: akwizytorom, dorabiającym na piwo studentom, ulicznym grajkom itp. Okazuje się, że to banalne zadanie przerosło członków partii, która ma ambicje posprzątać Polskę z absurdów. Wniosek? Sam JKM przebierze się ze smokingu w ubranie robocze i osobiście zajmie się banalnym zbieraniem podpisów. Jeśli szef NP zgromadził wokół siebie bardziej banalnych ludzi niż przeciętny akwizytor i dlatego sam musi się brać za banały, to ja się spytam wprost. Jak to świadczy o skuteczności NP i jakie to daje nadzieje, że ta partia podoła zadaniom niebanalnym, gdy jej szef będzie wylewał pot na banały? Dyskwalifikacja, gorzej niż socjalizm, bo żaden I sekretarz nie pozwoliłby sobie na taką jednoosobową centralizację komórki politycznej do zadań banalnych. ...]




To pytanie od lat zadają sobie osoby uważnie obserwujące działalność polityczną Janusza Korwin-Mikkego i jak dotąd, pomimo istnienia licznych przesłanek wskazujących zarówno na jedną jak i na drugą możliwość, nie udało się nikomu znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Być może dlatego, że prawda leży pośrodku, czyli zacietrzewiony idiota został zwerbowany przez służby specjalne do rozbijania polskiej prawicy. Potwierdzać tą wersję wydaje się freudowska pomyłka popełniona na jego 


Rozpoczynamy cykl szkoleń z zakresu PR oraz taktyki politycznej, która jest bardzo ważna w realizowaniu celów politycznych takich jak wprowadzenie liberalizmu w Polsce. Szkolenia będą wzorowane na bezapelacyjnie skutecznej metodzie zdobywania elektoratu wynalezionej przez Janusza Korwin-Mikkego – warto zwrócić uwagę, iż “wynalazca” posiada kilkudziesięcio letnie doświadczenie w “zawodzie”.







AJ.: Doceniam poczucie humoru pana 
